Boho Mama

Uwielbiam Małgosię. Choć znamy się bardziej branżowo niż prywatnie, do tego widziałyśmy się na żywo tylko jeden raz, to właśnie Ona była jedną z nielicznych osób, od których usłyszałam najcieplejsze słowa o macierzyństwie. A usłyszałam je w momencie, kiedy miałam już totalnie dosyć bycia w ciąży. Wszyscy w okół kazali mi cieszyć się chwilą, strasząc co wkrótce mnie czeka. Jakby doskonale wiedziała co chce usłyszeć zniecierpliwiona i zmęczona tym stanem kobieta. Niby tak niewiele,
ale rozmowy z nią utkwiły mi w głowie na stałe. Pamiętam ile energii mi dały! 
Kiedy wymyśliłam dział z wywiadami na Woman & Mother, po prostu wiedziałam,
że Małgosia będzie pierwszą osobą, z którą będę chciała porozmawiać o macierzyństwie. Myślę, że każdy kto przeczyta tekst poniżej, zrozumie dlaczego.

Małgosia ma 29 lat. Pochodzi z Jaworzna. Jest żoną Szymona i mamą dwójki wspaniałych chłopców: sześcioletniego Tymka i trzyletniego Adasia. Jest założycielką BOHO – marki odzieżowej dla kobiet, która jest totalnie taka, jak ona sama:
zmysłowa i wyrazista.

Zacznijmy od czegoś prozaicznego: jak wyglądają Twoje poranki
Uwielbiam, kiedy udaje mi się wstać przed dziećmi. Włączam radio, przygotowuje dla nich ubrania, robię śniadanie dla wszystkich. Na końcu zaczynam sama się ogarniać. Kiedy wstajemy wszyscy w tym samym momencie, w pośpiechu zbieramy się do przedszkola
i do pracy. Wychodzimy z domu około 9:00, więc znajdujemy czas na śniadanie i szybką ‘zbiórkę’. W tym roku Tymon idzie do szkoły i pewnie narzucimy sobie większy rygor godzinowy.

… a wieczory?
Około 19:00/20:00 jemy kolację, potem robię kąpiel. Usypiam dzieci czytając im książkę
lub śpiewając kołysanki. Zazwyczaj zajmuje nam to ponad godzinę czasem rytuał uda
się skrócić do 30 minut. Później sprzątam. Kiedyś gotowałam obiad na następny dzień
dla siebie, dzieci i męża ale od jakiegoś czasu jemy go później i zabieram się za niego
po powrocie z pracy. Nie lubię budzić się w bałaganie, więc staram się w miarę ogarnąć wszystko kiedy chłopcy zasną. Wiosną, latem i wczesną jesienią spędzam całe wieczory
na tarasie z książką, komputerem lub telefonem. Czytam, odkrywam nowości muzyczne, rzadziej oglądam filmy. Latem lubię do tego wszystkiego otworzyć dobre wino i słuchać muzyki podziwiając widoki z tarasu. Cieszyć się spokojem. Wtedy też mamy więcej czasu dla siebie z mężem o ile praca na to pozwala.


unnamed-2



Jakie są Twoje dzieci? Opowiedz coś o nich.

Tymon jest prawdziwym starszym bratem. Kiedy jesteśmy poza domem jest spokojny
i troskliwy. Za to w domu – rozrabiaka! Kiedy coś robi jest bardzo skupiony. Szybko zaczął czytać. Lubi wszystko wiedzieć. Zadziwia mnie jego zdolność abstrakcyjnego myślenia. Uwielbia tańczyć. Jest wrażliwy i od maleńkości był bardzo empatyczny. Ma wspaniały kontakt z tatą. Kiedy Szymon wraca z pracy chłopcy nie odstępują go na krok. Zadają mu setki pytań, słuchają jego muzyki, chcą znać wszystkie historie i mądrości, których on zdaje się mieć przygotowanych masę w zanadrzu. Często są w jednej bandzie, kiedy ja chodzę po domu i próbuję przywołać ich do porządku. Adaś jest typem lekkoducha. Szaleje i rozrabia ale ma tyle uroku, że ciężko się na niego zezłościć. Uwielbia Tymcia i naśladuje go we wszystkim.

Dobrze zrozumiałam, że to Ty utrzymujesz w domu musztrę?
Zdecydowanie ja. Mój mąż jest oazą spokoju. Ma luźne podejście do ram. Nigdy nie krzyczy, zawsze na spokojnie wszystko chłopcom tłumaczy.


unnamed-4

unnamed-3



Jesteś mamą pracującą. Jak godzisz to z macierzyństwem?
Miałam różne okresy. Najgorzej było, kiedy skupiałam się za bardzo na pracy i wydawało
mi się, że można działać na maksa wszędzie. Teraz pracuję mniej i mimo, iż obroty są niższe,
to wszystko dzieje się mniejszym kosztem. Zawsze mogłam liczyć na pomoc bliskich,
kiedy w pracy coś się sypało. Dzieci chodzą do przedszkola, więc też w ciągu dnia nie mam problemu by podzielić uwagę pomiędzy nie a pracę. Bywało bardzo ciężko ale wydaje mi się, że po 6 latach znalazłam złoty środek. Kluczowym momentem było dojście do wniosku,
w którym zdałam sobie sprawę, że nie da się pogodzić pracy w klasycznym rozumieniu
z perfekcyjnym prowadzeniem domu. Trzeba jakoś ominąć system i znaleźć swój rytm
albo pracować ‘full time’ ale wtedy mieć kogoś kto pomaga przy pracach domowych.

Jak spędzacie z rodziną wolny czas? Macie swoje magiczne miejsca, do których wracacie?
Nasi rodzice mieszkają poza Krakowem: rodzice Szymona w Bukowinie, moja mama niedawno zamieszkała na wsi (hoduje owce i osiołki!) a Tata jest ogrodnikiem i ma piękny, wielki ogród na śląsku. Mamy gdzie uciekać i w pierwszej kolejności zawsze jeździmy do dziadków. Spotkania z bliskimi stały się dla nas bardzo ważne i jeśli nie jeździmy do rodziców, to spotykamy się z moim bratem lub siostrą Szymka. Oboje mieszkają
w Krakowie gdzie mają też swoje rodziny. Poza tym są też weekendy, kiedy spędzamy czas
w swoim domu na prozaicznych czynnościach – je też lubię.


unnamed



A co z przyjaciółmi? Pomiędzy pracą, prowadzeniem domu, byciem mamą i żoną znajdujesz też dla nich czas?

Raczej tak. Staram się spotykać z bliskimi mi kobietami, bez których byłoby mi dużo trudniej. Są dla mnie wsparciem, inspiracją i dają mi dużo energii do działania. Większość
z nich nie jest mamami, przez co nasze rozmowy nie schodzą na tematy dzieci i domu
– to pozwala mi przewietrzyć głowę.

Co najbardziej lubią Twoje dzieci?
Lubią być w terenie. Wtedy wszystko staje się dla nich nieodkrytą krainą zabawy
a wyobraźnia traci granice. Zawsze kiedy nachodzi je smutek albo zły humor, wystarczy,
że wyjdziemy na zewnątrz (chciałam napisać “na pole” ale się powstrzymałam, haha)
i wszystko przechodzi.


unnamed-1


 

A czego nie lubią?
Nie lubią, kiedy nie poświęcamy im uwagi. Kiedy sprawdzamy telefon zamiast ich wysłuchać. Kiedy jesteśmy w pośpiechu i nie kończymy wspólnej czynności. Sama tego
nie lubię i staram się, żeby takich sytuacji było jak najmniej.

Uwielbiam Twoje zdjęcie z Adasiem, dałam je nawet na okładkę tego wywiadu. Jak długo karmiłaś dzieci piersią?
Karmienie było dla mnie naturalnym elementem dbania o małe. Tymka, starszego synka, karmiłam prawie rok. Adasia przez ponad dwa lata. Dopóki karmiłam spałam z dziećmi, więc przy pierwszym miałam silniejszą potrzebę odstawienia w miarę wcześnie. Czułam,
że jestem fizycznie zmęczona, oboje często się budzili na karmienie, ale przy pierwszym dziecku nocne wstawanie co dwie godziny jednak były bardziej wyczerpujące. Odczuwałam też wyraźną zmianę w porównaniu z poprzednim trybem życia. Przy Adamie było mi już
po prostu wygodniej karmić piersią. I raczej wynikało to z wygody niż przekonania, że to jedyna, słuszna droga. Super jest karmić naturalnie o ile ma się na to siłę, ochotę i warunki. Czasem lepiej odpuścić. Najważniejsze by być z dzieckiem blisko, żeby wytworzyć więź,
a przecież karmienie nie jest na to jedynym sposobem.

Karmiłaś w tzw. terenie? 
Nie miałam z tym nigdy problemu. Karmiłam wszędzie, bo oboje jedli kiedy chcieli,
ale robiłam to dyskretnie. Przez to też nie spotkałam się nigdy z jakąkolwiek, negatywną reakcją otoczenia.

Pamiętasz siebie sprzed ciąży? Jak wyobrażałaś sobie wtedy macierzyństwo? 
Pamiętam. Macierzyństwa sobie wcześniej nie wyobrażałam w żaden szczególny sposób. Brałam to za coś super-naturalnego. Moim archetypem kobiety była mama, więc brałam
za pewnik, że jak się jest dorosłym, idzie się do pracy, zakłada rodzinę. Trochę na tym polega moja przewaga, że brak świadomości ułatwił mi sprawę. Nie miałam rozczarowań – bo nie miałam oczekiwań. Ot – zakochałam się, zaszłam w ciąże, pojawił się Tymuś i dbałam o niego tak jak dba się o maleńką istotę.


unnamed-1


Co kochasz najbardziej w byciu mamą?
Ciężko to opisać. Po prostu jest to najfajniejsza rzecz na świecie.

Miewasz chwile matczynej słabości? 
Niestety miewam. Kiedy dzieci były maleńkie raczej mi się to nie przytrafiało . No, może
po pierwszych 6 miesiącach miałam mały kryzys. Zajmowałam się domem, pracą i dziećmi równolegle.

Jak sobie z nimi radziłaś?
Kiedy każdy z chłopców skończył po pół roczku, wzięłam do pomocy nianię. Początkowo na dwa dni w tygodniu, po 2-3 godziny. Nawet ten krótki czas był dla mnie bardzo pomocny. Teraz widzę, że jedyny moment, kiedy tracę cierpliwość, to ten, w  którym próbuję zrobić coś w tym samym czasie kiedy z nimi jestem. Ale wystarczy, że przełożę to na później i poświęcę im 100% uwagi. Wszyscy na tym zyskują. A, i aktualnie przedszkole bardzo pomaga mi rozgraniczyć czas na prace, dom i dzieci.

Wzór do naśladowania. Kto nim jest dla Ciebie?  
Po pierwsze moja mama. Wspierająca, czuła  i troskliwa. Stworzyła wspaniały dom pachnący ciastem, do którego zawsze chciało się wracać i zapraszać koleżanki. Z drugiej strony bardzo ufająca. Dawała nam dużo przestrzeni. Oprócz tego, jest też wspaniałą babcią, która nie przestaje się chichrać z wnukami i wymyśla wciąż jakieś magiczne zabawy.
Kiedy urodził się Tymuś, miałam tylko jedną koleżankę z dzieckiem. Była starsza i bardzo zaradna, więc kolejny punkt odniesienia jaki miałam nie stwarzał mi pola do narzekania czy nakręcania się na wszelkie trudności.

Na co zwracasz szczególną uwagę w wychowywaniu swoich dzieci?
Nie zwracam na nic szczególnej uwagi. Po prostu robię wszystko, żeby czuły, że bardzo
je kochamy.

Matki lubią wytykać innym matkom błędy, pouczać nieproszone i oceniać.
Na szczęście rzadko na takie matki trafiam. Drażnią mnie czyjeś dobre rady chyba, że bliskich mi osób, ale wiadomo, ma to zupełnie inny wydźwięk. Matki hejterki są zazwyczaj sfrustrowane. Szerokim łukiem omijam fora dla mam, czy miejsca stargetowane na matki
z dziećmi.

Z klasyki gatunku: jedzenie i spanie. Jak z tym jest u Was?
Nigdy nie udało mi się wypracować systemu usypiania. Słyszę ostatnio często o metodzie Tracy Hogg i zazdroszczę wszystkim, którzy ją stosują. Nie znałam jej kiedy dzieci były wystarczająco małe, żeby ją wprowadzić w dobrym momencie ale pewnie jestem zbyt niekonsekwentna, żeby jakkolwiek mi się to udało. Nie karmiłam też nigdy dzieci na siłę. Stosowałam od początku BLW ale raczej z wygody niż z tego czego się naczytałam.  Chłopcy i tak w okresie niemowlęcym, jak większość dzieci, przechodzili przez fazę ‘jedzenie’
i ‘niejedzenie’ niczego, ale nie stosowałam nigdy “lecących samolotów” czy karmienia przy puszczonej bajce. Wiem, że to działa ale wierzę w teorię, że dziecko z głodu nie umrze i jeśli będzie chciało to się upomni. W przedszkolu chłopcy jedzą zawsze wszystko, więc nie muszę się martwić.


unnamed-kopia


Zdradzisz nam jakiś ulubiony przepis kulinarny Twoich dzieci? Co one aktualnie lubią najbardziej jeść?
Zupy! Krupnik i rosół królują na zmianę. Czasem oczywiście z dnia na dzień okazuje się,
że chłopcy jednak już nie lubią zup i w sumie nigdy nie lubili wtedy odpuszczam i gotuje jednodaniowe obiady. Na śniadanie jajka na różne sposoby. Najbardziej lubią grzanki
w jajku. A kiedy nic nie chcą jeść to naleśniki albo pierogi ruskie zawsze się sprawdzają.

“Grzanki w jajku”
– czyli najprostsze, najszybsze śniadanie (Mnie samej kojarzy się z dzieciństwem, uwielbiam je, choć wiem, że zdrowiej byłoby zrobić owsiankę).
Rozgrzewamy na patelni masło klarowane albo olej kokosowy. Obtaczamy chleb w jajku
i smażymy. Najpyszniejsze ze słodkim dżemem figowym albo jagodami od babci!

“Krupnik”
Gotujemy kaszę perłową (można pomieszać kilka gatunków kaszy) osobno podsmażamy
na maśle (ok 1/4 kostki) pokrojone w kostkę: 1/2 cebuli, 2 marchewki, korzeń pietruszki, 1/4 selera, 5 ziemniaków. Solimy.  Dusimy 10 minut, dolewamy zimnej wody i gotujemy na niewielkim ogniu ok 20 minut. Następnie dorzucamy liść laurowy i 2 ziarenka ziela angielskiego. Gotujemy około pół godziny i gotowe.

 

Kiedy masz czas tylko dla siebie, jak go wykorzystujesz?
Codziennie kiedy pracuję znajduję czas na kawę z samą sobą. Nawet jeśli trwa to tylko
30 minut, bardzo mnie to regeneruje. Staram sie też randkowac z mężem i spotykać z przyjaciółkami. Jeśli nie na kolację, to chociaż na lampkę wina.

Jako rodzina, macie wspólne marzenia, cele?
Nie snujemy planów, raczej żyjemy z dnia na dzień czy też od weekendu do weekendu. Wtedy spędzamy najwięcej czasu razem. Staramy się wypracowywać jakiś system, tryb
w jakim żyjemy, ale jakoś do tej pory średnio nam to wychodziło. Głównie przez brak
rytmu w mojej pracy, ciężko nam coś zaplanować.


unnamed-2


3 must have każdej mamy to: 
Raczej nie należę do mam przygotowanych na każdą okazję. Często wyruszam na spacer
bez mokrych chusteczek czy jedzenia na drogę i orientuję się nie w porę. Kiedy dzieci były małe bardzo pomagały mi chusta i nosidełko. Bywało tak, że nie mogłam posprzątać domu czy zrobić obiadu bez dziecka na rękach. Chusta pomagała mi wszystko ogarnąć.

Jakbyś mogła przekazać coś wszystkim mamom świata, co by to było?
Przede wszystkim: nie nakręcajmy się, że jest nam ciężko. Wiadomo, że podjęłyśmy ogromne wyzwanie, że nawet w partnerskim związku nieoceniona większość jest na naszej głowie, że świat od nas oczekuje czasem za wiele. Zamiast frustrować się ile mamy pracy, same sobie odpuśćmy. To nie jest łatwe, bo nauczyłyśmy się definiować same siebie
w niewłaściwy sposób. Lubimy być  idealne we wszystkim, a jakbyśmy tak na każdym polu odrobinę odpuściły to efekty mogłyby być zdumiewające. Jeśli bedziemy mniej pracować
to poprawi się sytuacja w domu. Jeśli czasem pozwolimy sobie na samotne wyjście – z jeszcze większą radością wrócimy do dzieci.  Czas płynie bardzo szybko. Wszystkie trudne momenty u dzieci szybko mijają. I zazwyczaj kiedy pomyślimy sobie, że już dłużej nie damy rady, bo dziecko nie śpi bo ma skok rozwojowy, bo ząbki itp – to wszystko wraca do normy. Nie jest łatwo znaleźć równowagę miedzy byciem mamą, a byciem sobą. Warto pielęgnować nie tylko pamięć o sobie sprzed macierzyństwa ale też wracać do swoich dawnych pasji czy tęsknot.

Do mnie to przemawia. A do Was?


zakonczenie


Chcesz wiedzieć na bieżąco co u Małgosi? 
Oto jej: INSTAGRAMFACEBOOK i STRONA MARKI BOHO.

(Zdjęcia do wywiadu pochodzą z archiwum rodzinnego Małgosi Bochenek)


5 myśli w temacie “Boho Mama

  1. Jakie to piękne. Pamiętam jakby to było wczoraj jak Gosia hasała pod blokiem i nie umiała dogonić reszty koleżanek bo biegała tak dziwnie krzywo machając nogami na boki. To było całkiem zabawne dla reszty towarzyszy zabawy. Dzisiaj to ona biegnie prosto do przodu i już nie tak koślawo jak kiedyś. W sumie tak sobie teraz myślę i ona jak biega to tylko w długich sukienkach więc pewnie dalej krzywo biega, ale przynajmniej już nie tak wolno bo w sumie jest całkiem wysoka jak na Polkę! W każdym razie trzymam kciuki za tą piękną rodzinkę. Norbert „Wąsik” (ten z bloku obok 🙂

    Polubienie

  2. dziękuję zwłaszcza za ostatnie słowa… znajduje się teraz na etapie budowania siebie, ale też naszego domu, swojego macierzyństwa i drogi zawodowej, marki. fajnie jest czytać takie słowa i patrzeć na silną kobietę- rekina biznesu. mogę zostać sumem lub okoniem biznesu:P ale chcę czuć się tak szczęśliwa i zrealizowana jak Ty:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s